26 kwietnia 2010
10 marca 2010
fotoblog
jeśli myślicie, że, jak każdy porządny emo-fotograf, posiadający cz-b foty mostów tczewskich, zrobię fotobloga, na którym zamieszczę me kuriozalnie cudne obrazy, to się mylicie. A powód jest prozaiczny jak cholera i banyjamniej nie jest to moje autsajderstwo czy łotewer det kud bi, tylko skanowanie negatywów trwa milijon lat, a poza tym są tak zakurzone, że skan wysokiej jakości wymagałby stu milijardów godzin plamkowania w lightroomie (nie lubię fotosklepu). O.
18 lutego 2010
kurywa
nie no, po prostu fantaza. zbulwersowany jestem tak, że cały się trzęsę, aż tak się trzęsę, że nie zachowam poprwności językowej odnośnie wielkich liter i konstrukcji wypowiedzi.
to przekracza ludzkie pojęcie!!!
mnie jest trudno wkurzyć, wkurzyć mnie bardzo jest bardzo trudno. wkurwić mnie jest niemożliwym, a wkurwić bardzo- nie zdarzy się.
a jednak!!!
zdarzyło się i jestem wkurwiony bardzo.
komu się to udało? nikt nie zgadnie.
czackiemu MCI.
tak, kurwa, czackiemu MCI.
niepojęte.
to przekracza ludzkie pojęcie!!!
mnie jest trudno wkurzyć, wkurzyć mnie bardzo jest bardzo trudno. wkurwić mnie jest niemożliwym, a wkurwić bardzo- nie zdarzy się.
a jednak!!!
zdarzyło się i jestem wkurwiony bardzo.
komu się to udało? nikt nie zgadnie.
czackiemu MCI.
tak, kurwa, czackiemu MCI.
niepojęte.
13 lutego 2010
Inkwizycyjny Biuletyn Poezyjny nr 1
Szanowni Czytelnicy obecni i przyszli!
Oto oddaję w Wasze ręce pierwszy numer Inkwizycyjnego Biuletynu Poezyjnego. CZyli właściwie czego?
IBP narodził się jako wynik procedury autoinkwizycyjnej (coś jak samokrytyka w KPZR), czyli badania zgodności własnych poglądów z obowiązującą linią. Skutkiem tego badania zostały odnalezione w zakamarkach dysku, szafy i umysłu ręko-, maszyno- i myślopisy różnych, lepszych będź gorszych nierozumowych wytworów emocjonalnych, popularnie zwanych wierszykami.
IBP to zupełnie nowa jakość w dziejach świata, a z tej przyczyny, że wierszyki megto autorstwa pierwszy raz ujrzą światło dzienne i zostaną okazane szerszej publiczności.
Jako pierwszy pójdzie wiersz najmłodszy, za to, podobnie jak całe przedsięwzięcie, prezentujący ,,zupełnie nową jakość'', otwierający nowy, wspaniały świat, czyli wiersz po prostu od poprzednich zupełnie inny. Czemu? Ano temu, że jest to pierwszy fragment poezji, który nie jest emo-smutek-nikt-mnie-nie-kocha, lecz taki, który wychwala działanie. I mała uwaga co do formy: to, że jestem formistą i forma jest ważna, nie znaczy, że jestem formalistą i będę ściśle trzymać się wersyfikacji, sylabizacji, średniówki. O. Niniejszym, Czyn:
Dość mam czekania i gnicia w smutku,
wiele już razy przez to przechodziłem.
Może się wreszcie czegoś nauczyłem,
smuciełm się, gniłem, płakałem- bez skutku.
Dość mam czekania i dość trwania w smutku;
trzeba mi działać, a zdecydowanie!
Niech miłość szczęśliwa nareszcie nastanie,
nim wiosna zagości w ogródku.
źródłem mych smutków- niezdecydowanie,
źródłem zaś bólu- strach przerażający,
wszelkie me ruchy paraliżujący;
Lecz dzisiaj czas na DZIAŁANIE.
Samo na świecie wszystko zajść może,
poza miłości wyznaniem.
Do tego potrzebne jest właśnie- DZIAŁANIE,
nie zaś czekanie w pokorze.
Dziś światu świadomie wszem wobec ogłaszam:
czas smutku, marazmu i gnicia już minął!
Dziś czyn zza niemocy niszczącej wychynął,
więc spójrzcie co robię, co czynię, zapraszam!
Bo wiosna niedługo nadejdzie, a w maju
chciałbym z Dziewczyną* jeździć,
chciałbym Dziewczynę* pieścić
na przedniej platformie tramwaju!
Chcę za Lechoniem wykrzyknąć,
jak jego Herostrates:
a wiosną niechaj wiosnę,
nie smutek zobaczę!
Oczywiście gdyby to było takie łatwe, to by było bezproblemowo. POnieważ nie jest, a odpowiedni tekst o tym, jak to trudno, już powstał i został nawet zaśpiewany, niniejszym go zamieszczam:
*- oznaczoną co do tożsamości i to jej (tak, Tobie właśnie) dedykuję ten wiersz.
Oto oddaję w Wasze ręce pierwszy numer Inkwizycyjnego Biuletynu Poezyjnego. CZyli właściwie czego?
IBP narodził się jako wynik procedury autoinkwizycyjnej (coś jak samokrytyka w KPZR), czyli badania zgodności własnych poglądów z obowiązującą linią. Skutkiem tego badania zostały odnalezione w zakamarkach dysku, szafy i umysłu ręko-, maszyno- i myślopisy różnych, lepszych będź gorszych nierozumowych wytworów emocjonalnych, popularnie zwanych wierszykami.
IBP to zupełnie nowa jakość w dziejach świata, a z tej przyczyny, że wierszyki megto autorstwa pierwszy raz ujrzą światło dzienne i zostaną okazane szerszej publiczności.
Jako pierwszy pójdzie wiersz najmłodszy, za to, podobnie jak całe przedsięwzięcie, prezentujący ,,zupełnie nową jakość'', otwierający nowy, wspaniały świat, czyli wiersz po prostu od poprzednich zupełnie inny. Czemu? Ano temu, że jest to pierwszy fragment poezji, który nie jest emo-smutek-nikt-mnie-nie-kocha, lecz taki, który wychwala działanie. I mała uwaga co do formy: to, że jestem formistą i forma jest ważna, nie znaczy, że jestem formalistą i będę ściśle trzymać się wersyfikacji, sylabizacji, średniówki. O. Niniejszym, Czyn:
Dość mam czekania i gnicia w smutku,
wiele już razy przez to przechodziłem.
Może się wreszcie czegoś nauczyłem,
smuciełm się, gniłem, płakałem- bez skutku.
Dość mam czekania i dość trwania w smutku;
trzeba mi działać, a zdecydowanie!
Niech miłość szczęśliwa nareszcie nastanie,
nim wiosna zagości w ogródku.
źródłem mych smutków- niezdecydowanie,
źródłem zaś bólu- strach przerażający,
wszelkie me ruchy paraliżujący;
Lecz dzisiaj czas na DZIAŁANIE.
Samo na świecie wszystko zajść może,
poza miłości wyznaniem.
Do tego potrzebne jest właśnie- DZIAŁANIE,
nie zaś czekanie w pokorze.
Dziś światu świadomie wszem wobec ogłaszam:
czas smutku, marazmu i gnicia już minął!
Dziś czyn zza niemocy niszczącej wychynął,
więc spójrzcie co robię, co czynię, zapraszam!
Bo wiosna niedługo nadejdzie, a w maju
chciałbym z Dziewczyną* jeździć,
chciałbym Dziewczynę* pieścić
na przedniej platformie tramwaju!
Chcę za Lechoniem wykrzyknąć,
jak jego Herostrates:
a wiosną niechaj wiosnę,
nie smutek zobaczę!
Oczywiście gdyby to było takie łatwe, to by było bezproblemowo. POnieważ nie jest, a odpowiedni tekst o tym, jak to trudno, już powstał i został nawet zaśpiewany, niniejszym go zamieszczam:
*- oznaczoną co do tożsamości i to jej (tak, Tobie właśnie) dedykuję ten wiersz.
5 lutego 2010
zawsze było tak,
się nie zmieniło
Skutkiem pewnych pożałowania godnych wydarzeń ostatnich kilku tygodni mój umysł zaliczył triumfalny come back do stanu z dawnych czasów, nazwijmy to, dostał od pretora restitutio in integrum.
Nie powiem, bym był z tego jakoś szczególnie zadowolony, przeciwnie, jest taka sama, za przeproszeniem, chujoza, jak była dawniej vel uprzedniej, zatem nic, ino wrócić do bycia emo, chlipania w kąciku, wyżalania się bogom ducha winnym koleżankom i kolegom i ogólnego smutnego egocentryzmu okraszonego nieśmiertelnym (oby nieprawda, że nieśmiertelnym) ,,nikt mnie nie kocha''.
Tym gorzej, że (nie mam wprawdzie żadnych powodów, by tak twierdzić, ale ludzka /moja?/ natura lubi się pogrążać i babrać we własnym nieszczęściu) istnieje niebezpieczeństwo, że szansę z góry otrzymaną już żem przejebał na tak zwanym samym początku, czyli w jakieś 20 minut po jej otrzymaniu.
Głupi ja, głupi, po trzykroć głupi.
Skutkiem pewnych pożałowania godnych wydarzeń ostatnich kilku tygodni mój umysł zaliczył triumfalny come back do stanu z dawnych czasów, nazwijmy to, dostał od pretora restitutio in integrum.
Nie powiem, bym był z tego jakoś szczególnie zadowolony, przeciwnie, jest taka sama, za przeproszeniem, chujoza, jak była dawniej vel uprzedniej, zatem nic, ino wrócić do bycia emo, chlipania w kąciku, wyżalania się bogom ducha winnym koleżankom i kolegom i ogólnego smutnego egocentryzmu okraszonego nieśmiertelnym (oby nieprawda, że nieśmiertelnym) ,,nikt mnie nie kocha''.
Tym gorzej, że (nie mam wprawdzie żadnych powodów, by tak twierdzić, ale ludzka /moja?/ natura lubi się pogrążać i babrać we własnym nieszczęściu) istnieje niebezpieczeństwo, że szansę z góry otrzymaną już żem przejebał na tak zwanym samym początku, czyli w jakieś 20 minut po jej otrzymaniu.
Głupi ja, głupi, po trzykroć głupi.
21 stycznia 2010
Słów kilka o genezie bytów
Dawnymi czasy wydałem z siebie głos o rodzajach bytów na świecie- neoarystotelesowski podział. Dziś zaś o ich genezie:
wszystko co, nie wynika samo z siebie i przez się i ciutek z własnej bezmyślności wynika albo z umowy, albo z ustawy, albo z orzeczenia sądowego.
Samo z siebie: zboże rośnie samo z siebie. Fakt, że mąka zmieszana z wodą daje ciasto wynika ciutek z bezmyślności tychże. Gdyby bowiem były myślne, nie robiłby się zeń ciężki i zbity glut, lecz przyjemnie pulchny placek jakby-drożdżowy.
Z umowy- chleb wynika z umowy: gdyby nie umowa między piekarzem a zjadaczem chleba, chleba by nie było.
To, że mam w domu wodę, też wynika z ustawy.
Z ustawy- piekarz sam sobie chleb wypieka na podstawie jednostronnego oświadczenia woli, co jest explicite wymienione i opisane w ustawie. Z ustawy wynika również, że przydupas piekarza może mieć samochód i prawo jazdy, by chleb rozwozić.
Z orzeczenia- jak piekarz da do dzieży mąkę ze sporyszem i się zjadacz chleba pochoruje, a piekarz powie: shit vel sporysz happens, to obowiązek zapłaty za bolący brzuch wyniknie z orzeczenia sądowego.
Fantaza, co nie?
wszystko co, nie wynika samo z siebie i przez się i ciutek z własnej bezmyślności wynika albo z umowy, albo z ustawy, albo z orzeczenia sądowego.
Samo z siebie: zboże rośnie samo z siebie. Fakt, że mąka zmieszana z wodą daje ciasto wynika ciutek z bezmyślności tychże. Gdyby bowiem były myślne, nie robiłby się zeń ciężki i zbity glut, lecz przyjemnie pulchny placek jakby-drożdżowy.
Z umowy- chleb wynika z umowy: gdyby nie umowa między piekarzem a zjadaczem chleba, chleba by nie było.
To, że mam w domu wodę, też wynika z ustawy.
Z ustawy- piekarz sam sobie chleb wypieka na podstawie jednostronnego oświadczenia woli, co jest explicite wymienione i opisane w ustawie. Z ustawy wynika również, że przydupas piekarza może mieć samochód i prawo jazdy, by chleb rozwozić.
Z orzeczenia- jak piekarz da do dzieży mąkę ze sporyszem i się zjadacz chleba pochoruje, a piekarz powie: shit vel sporysz happens, to obowiązek zapłaty za bolący brzuch wyniknie z orzeczenia sądowego.
Fantaza, co nie?
16 stycznia 2010
Norwegia
Najsamprzód lekko zapóźnione życzenia najlepszego w nowym.
Zasię: czy jest ktoś z ochotą pojechać do Norwegii by tam pływać żaglówką po zimnych wodach dnia polarnego?
Wreszcie: jako dzielny student wydziału prawa miałem wolną sesję zimową. To co zrobiłem? dopierdoliłem sobie z własnej woli egzamin na radiooperatora. Zajebongo. Od dziś umiem rozrśżniać modulację fazy, amplitude z i bez użycia podnośnej, G3E, F1B, EPIRB 406 MHz i przypomniałem sobie wzór na długość fali. A wszystko po to, by móc legalnie obsługiwać pudełko zwane radyjem.
Zasię: czy jest ktoś z ochotą pojechać do Norwegii by tam pływać żaglówką po zimnych wodach dnia polarnego?
Wreszcie: jako dzielny student wydziału prawa miałem wolną sesję zimową. To co zrobiłem? dopierdoliłem sobie z własnej woli egzamin na radiooperatora. Zajebongo. Od dziś umiem rozrśżniać modulację fazy, amplitude z i bez użycia podnośnej, G3E, F1B, EPIRB 406 MHz i przypomniałem sobie wzór na długość fali. A wszystko po to, by móc legalnie obsługiwać pudełko zwane radyjem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)